Profesjonalny retusz zdjęć
FotoKRR – Baner promujący usługi: profesjonalny retusz zdjęć, renowacja starych fotografii oraz aranżacje AI.

Retusz zdjęć
Aranżacje AI
Renowacja starych fotografii
Przygotowanie fotografii produktowej

Huawei P30 Pro – opinia okiem grafika i retuszera

Smartfon Huawei P30 Pro widoczny z przodu i z tyłu. Charakterystyczny układ aparatów Leica oraz bryła urządzenia.

Charakterystyczny układ aparatów z kwadratowym modułem peryskopowym.

Dlaczego Huawei P30 Pro - wstęp

Tekst napisałem jesienią 2020, z aktualizacjami (ostatnia w styczniu 2026 roku)  w międzyczasie Huawei P30 Pro wypadł z oferty, można jednak kupić używane egzemplarze. Pojawiła się seria P40, która pod kątem możliwości fotograficznych nie wnosi rewolucyjnych zmian, a jedynie eliminuje kilka niedociągnięć poprzednika. W sprzedaży jest także seria P50 oraz P60, nie miałem jednak możliwości zapoznania się z tymi smartfonami, ceny są wysokie no i bez androida te smartfony są dość „egzotyczne”. Tekst jest w 95% aktualny nawet w odniesieniu do modeli P40.

——

Smartfon Huawei P30 Pro kupiłem latem 2019 roku. Powodem zakupu było to, że mój poprzedni telefon uległ uszkodzeniu. Zależało mi na przyzwoitym telefonie, który przy okazji robi dobre zdjęcia.

Huawei P30 Pro w chwili zakupu jeśli chodzi o możliwości fotograficzne był najlepszy. Nawet dzisiaj (grudzień 2020) całkiem nieźle wypada na tle konkurencji. Przed zakupem przeczytałem sporo informacji i obejrzałem dużo recenzji . Z jednej strony zdawałem sobie sprawę, że to tylko telefon, z drugiej trochę pod wpływem szumu medialnego spodziewałem się więcej.

W skrócie opiszę moje subiektywne wrażenia z funkcji które są dla mnie istotne i których używam.
Huawei P30 Pro nastawiony jest moim zdaniem na wykonywanie zdjęć w trybie jpg i wyświetlaniu ich na ekranie smartfona. Mnie jednak interesują zdjęcia w formacie DNG (tryb Pro) i wyświetlanie ich na dużym komputerowym ekranie i na tym będę się skupiał. Ekran smartfona traktuje jako wizjer lub podgląd w normalnym aparacie.

Jak już wspomniałem istotny jest dla mnie tryb PRO. Odnoszę jednak wrażenie, że został on dołożony na siłę i liczba opcji, a także możliwości jest mocno ograniczona w porwaniu do innych trybów.

Zdjęcia wykonuje w trybie Raw (czyli pliki DNG w przypadku Huawei P30 Pro) i obrabiam je na komputerze w ACR i Photoshop lub Lightroom i Photoshop.

Porównywał będę do leciwego już Sony a6000 który był nowością w 2014 roku (porównania z nowszym sprzętem nie mają sensu)

Huawei P30 Pro - obiektywy i matryce

W praktyce wygląda to w ten sposób, że w Huawei P30 Pro są trzy różne obiektywy stało-ogniskowe (pominąłem przednią kamerę) z trzema różnymi matrycami. Wszystko to zamknięte jest w jednej obudowie i połączone jedną aplikacją. Obiektywy i matryce bardzo różnią się parametrami i co za tym idzie jakością zdjęć. Najwyższą jakość obrazu generuje główny przetwornik o rozdzielczości 40 Mpix.

Zdjęcia uzyskane z pozostałych obiektywów mocno odstają jakością. Do obróbki fotografii wykonanych różnymi obiektywami P30 Pro należy podejść tak jak do zdjęć wykonanych kompletnie różnymi aparatami z różnymi obiektywami. Do każdego z obiektywów, należy stworzyć osobny profil. Różnice między obiektywami są na tyle duże, że nie ma szans, aby to ujednolicić.

Jakość plików jpg

Nie podoba mi się w jaki sposób smartfon przetwarza zdjęcia. Cienie są za mocno wyciągnięte w miejscach w których tego nie oczekuję. Kolory mi nie odpowiadają. Zdjęcia są mocno wyostrzone „po całości”. W rzeczywistości nie ma żadnej kontroli na tym co robi aparat. Jest tylko możliwość rozmycia tła po wykonaniu zdjęcia, ale wypada to tandetnie. Każdy kto ma pojęcie o retuszu zdjęć i Photoshopie zrobi to w mniej niż minutę i wypadnie to lepiej.

Na obronę muszę napisać, że zdjęcia zazwyczaj na ekranie smartfona wyglądają super i pewnie pod takim kątem „automatyczny postprocess” jest ustawiony. W podobny sposób ze zdjęciami obchodzą się chyba wszystkie smartfony. Jednak na dużym monitorze zdjęcia już na pierwszy rzut oka wyglądają na wykonane smartfonem.

Podsumowując zdjęcia w formacie JPG, mają typowe wady dla fotografii wykonanych smartfonem.

Huawei P30 Pro - tryb nocny

Jednym z medialnych atutów Smartfona był tryb nocny. Krótko mówiąc to działa, wystarczy bardzo niewielka ilość światła i zdjęcia wychodzą czytelnie. Czas naświetlania, zależnie od ilości światła wynosi ok 5 s, co się z tym wiąże można fotografować tylko statyczne sceny.

Na ekranie smartfona zdjęcie zazwyczaj wygląda dość dobrze , ale na ekranie dużego monitora wygląd zdjęć nocnych jest mocno dyskusyjny.

Nie chcę się zagłębiać w sprawy techniczne, ale efekt finalny to automatyczne złożone kilkanaście zdjęć.
Zdjęcia nocne mogą być przydatne dla kogoś kto potrzebuje zdjęć do dokumentacji, ale o walorach artystycznych nie ma mowy. W trybie nocnym zrobimy zdjęcia w tylko formacie jpg i rozdzielczości tylko 10 mpx.

Zdjęcie nocne wykonane Huawei P30 Pro. Widoczny specyficzny, cyfrowy charakter obrazu i agresywne wygładzanie detali typowe dla tego modelu.

Tryb nocny (matryca RYYB). Imponująca jasność, ale okupiona silnym, cyfrowym odszumianiem obrazu.

Makro

Jedną z opcji jest tryb makro (a, dokładniej tryb ten nazywa się super makro). Moim zdaniem jest to nieporozumienie. Zdjęcia sprawiają wrażenie jakby były nieumiejętnie obrobione. Wygląda to tak jakby automatyka smartfonu przesadnie rozmyła zdjęcie, a w następnym kroku na siłę bardzo mocno je wyostrzyła.

Na ekranie smartfonu jako całość wygląda to w miarę dobrze, ale na monitorze komputerowym jest to dyskwalifikacja, wszelkie detale są zmasakrowane a w makro fotografii o detale właśnie chodzi .
Lepiej wyglądają zdjęcia zrobione w trybie Pro i poprawione w programie graficznym. Zdjęcia w trybie super makro dostępne są tylko jako pliki jpg i w rozdzielczości 20 mpx

Test trybu super makro w Huawei P30 Pro. Zbliżenie na roślinę obrazujące jakość detali i cyfrowe przetwarzanie obrazu przy małej odległości ostrzenia.

Tryb Super Makro. W powiększeniu widać agresywne wyostrzanie i „akwarelową” strukturę detali.

Huawei P30 Pro - legendarny zoom

Maksymalne powiększenie to x50 i na papierze zoom x50 wygląda imponująco. W trybie Pro do dyspozycji mamy tylko przełączenie (przyciskiem) między widokiem normalnym i przybliżeniem x5 oraz szerokim kątem. Polega to na przełączeniu się aparatu na inny obiektyw (i matrycę). Nie ma w tym trybie możliwości płynnego ustawienia przybliżenia . Tak jak wyżej napisałem obiektywy inne niż główny 40 mpx dają wyraźnie słabszą jakość zdjęcia, więc zoom-u używam przez to rzadko.

W trybie Zdjęcia (normalnym – jpg) dodatkowo mamy do dyspozycji przycisk z przybliżeniem x10.
Pomiędzy wartościami, wynikającymi z charakterystyki stało-ogniskowych obiektywów, jest możliwość płynnego ustawienia przybliżenia. Odbywa to się jednak na zasadzie zoom-u cyfrowego, czyli kosztem jakości. W trybie Zdjęcia jest możliwość przybliżenia do x50. Jest to jednak czysty marketing, zdjęcia z dużym przybliżeniem są w praktyce bezużyteczne.

Malowanie światłem

Malowanie światłem z opcją jedwabista woda zrobiło na mnie naprawdę spore wrażenie. Jeśli chciał bym wykonać tego typu zdjęcie zwykłym aparatem to zestaw minimum musiał by się składać ze statywu i filtra ND. Na wyświetlaczu smartfon-a zdjęcia wyglądają nieźle. Niestety czar pryska jeśli ze zdjęciem będziemy chcieli coś zrobić na komputerze. Zdjęcia dostępne są tylko jako JPG i w rozdzielczości tylko 10 mpx co czyni z tej opcji tak naprawę tylko fajny bajer.

Innych opcji i trybów używam raczej sporadycznie i nie będę ich opisywał.

Jaz wodny w okolicy poznańskiej Malty. Test trybu "jedwabista woda" (malowanie światłem) wykonany Huawei P30 Pro z ręki.

Jaz na rzece Cybinie. Tryb „Jedwabista woda” wykonany z ręki, bez użycia statywu i filtrów ND.

ISO 50

Domyślną, a także najniższą wartością ISO jest ISO 50. Przy tak jasnym obiektywie jaki posiada główna tylna kamera (F1.6) nie jest problemem uzyskanie takiej wartości, nawet jeżeli fotografujemy w kiepskich warunkach oświetleniowych. Jest to niewątpliwa zaleta.

Pamiętać należy jednak, że pozostałe obiektywy nie są już takie jasne. Obiektyw szerokokątny (20 mpx) ma F2.2, a jasność obiektywu „tele” to aż F 3.4. Oznacza to, że potrzeba zdecydowanie więcej światła aby uzyskać zdjęcie z ISO 50.

Co jest niestety typowe dla małej matrycy, (chodzi mi o fizyczną wielkość matrycy nie megapiksele) gdy wartość ISO przekracza 100 szumy stają się widoczne. Przy ISO 400 w większości przypadków zdjęcia są bezużyteczne.

Kiedy fotografujemy w złych warunkach oświetleniowych można ręcznie ustawić ISO na np. 50 wydłużając czas naświetlania. Niestety jednak stabilizacja obrazu nie działa tak dobrze jak w „zwykłych aparatach” i wiele zdjęć jest poruszonych.

Warto dodać, że optyczna stabilizacja obrazu (OIS) wspiera jedynie główny moduł 40 Mpix oraz teleobiektyw.

Tryb PRO – pliki RAW (DNG)

Tak jak już na początku wspomniałem głównym atutem Huawei P30 Pro jest tryb Pro, główna 40 mpx matryca oraz pliki RAW (DNG). 

Przy pierwszym spojrzeniu pliki RAW (DNG) mogą wydawać się dość „specyficzne”, ogromne winietowanie robi negatywne wrażenie. Dla kogoś obytego w ACR czy Lightroom korekta tego będzie stanowić wielkiego problemu. Natomiast dla kogoś kto nie ma styczności z tego typu oprogramowaniem, sprawa jest nie do przeskoczenia i pozostaną takiej osobie zdjęcia tylko w trybie jpg.

Nie śledzę informacji technicznych producenta, ale z każdą aktualizacja software-u smartfona, pliki DNG wyglądają w sposób „bardziej cywilizowany”.

Ogólnie jakość plików DNG z P30 Pro jest dużo, dużo gorsza od jakości plików RAW (ARW) ze starego Sony a6000. Jednak da się z plików DNG sporo wyciągnąć i w tych plikach tkwi fotograficzny potencjał tego smartfonu.

Tryb PRO – auto focus, rozpiętość tonalna, HDR

W porównaniu z Sony a6000 autofocus jest dość powolny i mało precyzyjny, ale gdy już złapie ostrość wypada to dobrze. Przy fotografowaniu małych detali należy liczyć się z tym, ze sporo zdjęć będzie nieudanych i trzeba będzie zrobić sporo powtórek.

Porównując Huawei P30 Pro do leciwego Sony rozpiętość tonalna w Huawei wypada fatalnie. Zdjęcia wykonane pod światło wypadają słabo, zdjęcia wykonane pod słońce zazwyczaj są nie do wyciągnięcia w programie graficznym. Przy ograniczeniu ilości ostrego słońca w kadrze, z plików DNG można uzyskać akceptowalne rezultaty.

Teoretycznie do zdjęć pod słońce służy tryb HDR, jednak dostaniemy zdjęcie w postaci pliku jpg i rozdzielczości tylko 10 mpx. Jakość tego HDR-a to typowy automatyczny HDR brzydki, że aż oczu szkoda.

Robiłem eksperymenty z ręcznym składaniem zdjęć HDR, ale wymaga to użycia statywu. Jeśli mam zabierać ze sobą statyw to równie dobrze mogę zabrać normalny aparat fotograficzny i zdjęcia wyjdą lepsze.

Tryb PRO – pomiar światła i brakujące funkcje

Niestety tryb pro jest dość mocno okrojony w porównaniu do trybu jpg (zdjęcia). Nie ma opcji wykonania zdjęć seryjnych, co bardzo utrudnia wykonanie zdjęć obiektów w ruchu. Zdjęcia seryjne dostępne są dla trybu jpg , ale nawet tam nie działa to dobrze.

Tak jak w „zwykłych” aparatach mamy do dyspozycji trzy tryby pomiaru światła. W praktyce różnica między zdjęciami wykonanymi z trybem pomiaru matrycowym a centralnym jest bardzo niewielka (o punktowym nie wspominam, gdyż jest dość specyficzny).

Punkt pomiaru światła można ustawić również na ekranie dotykowym i jest on „zintegrowany” z ustawieniem ostrości. Działa to dość specyficznie i trzeba się do tego przyzwyczaić. Zależnie od tego co fotografujemy łatwo jest popsuć zdjęcie.

W przypadku zdjęć wykonanych klasycznym aparatem w trudnych warunkach oświetleniowych zmiana ustawienia pomiaru światła może uratować zdjęcie, tak w przypadku P30 Pro różnica jest minimalna.

Tryb PRO – przysłona f/1.6

Główna kamera cały czas pracuje przy ustawieniu przysłony f/1.6 Ilość światła docierającego do matrycy można ręcznie regulować przy pomocy czasu naświetlania, kompensacji ekspozycji oraz ISO.
Bardzo brakuje jakiejś elektronicznej (o mechanicznej, nie wspominając) możliwości domknięcia przysłony.

Stała przysłona f/1.6 oznacza, że obiektyw jest bardzo jasny i fajnie. Jeśli jednak była by możliwość przymknięcia przysłony możliwości były fotograficzne były by dużo większe.
Z powodu braku zewnętrznych pokręteł, a także przycisków, ustawienie parametrów naświetlania na ekranie nie jest ani wygodne ani szybkie.

Najkrótszy czas naświetlania to 1/4000 s. Przy tak jasnym obiektywie jak f/1.6 przydało by się aby było to 1/8000.

Podsumowanie po latach. Czy warto było?

Z lektury tekstu może wynikać, że Huawei P30 Pro mnie rozczarował, ale to mylne wrażenie. Jestem z niego bardzo zadowolony. Zgodnie z zasadą, że najlepszy aparat to ten, który ma się akurat przy sobie, P30 Pro przez lata sprawdzał się wyśmienicie. To bardzo trwałe urządzenie, które zestarzało się z godnością.

Kampanie reklamowe od dawna próbują nas przekonać, że smartfon zastąpi „duży” aparat. Twierdzono tak przy premierze P30 Pro, twierdzi się tak i dzisiaj. Stanowczo się z tym nie zgadzam. Marketingiem nie da się oszukać fizyki – fizyczna wielkość matrycy i jakość optyki to wciąż twarda bariera w profesjonalnej fotografii. Aby zasypać tę przepaść, konieczny był zupełnie nowy kierunek rozwoju.

Fizyka kontra algorytmy. P30 Pro a Pixel 10

Tym nowym kierunkiem i przełomem stało się AI. Fizykę i ograniczenia małej matrycy oszukuje się dzisiaj właśnie algorytmami. Jako grafik widzę wyraźną różnicę między naturalną plastyką obrazu a estetyką wygenerowaną przez AI, ale trzeba przyznać, że dla masowego odbiorcy to jest właśnie ta rewolucja.

Obecnie korzystam z Google Pixel 10. To przesiadka na zupełnie inną filozofię. Pixel stawia na gotowe pliki JPG i fotografię obliczeniową, obsługę RAW traktując po macoszemu. Nie próbuje udawać aparatu – on go symuluje.

Google Pixel 10 jest urządzeniem obiektywnie lepszym pod każdym względem – od szybkości działania po surowe parametry techniczne. Choć dzieli je aż 6 lat technologicznego rozwoju, w finalnym odbiorze zdjęć nie ma gigantycznej przepaści. To najlepiej świadczy o tym, jak udanym modelem był Huawei P30 Pro i jak wysoko ustawił poprzeczkę w swoich czasach.

Aż szkoda, że producentowi podcięto skrzydła blokadami politycznymi – gdyby ta linia była rozwijana bez przeszkód, rynek foto-smartfonów mógłby wyglądać dziś zupełnie inaczej.