Profesjonalny retusz zdjęć
FotoKRR – Baner promujący usługi: profesjonalny retusz zdjęć, renowacja starych fotografii oraz aranżacje AI.

Retusz zdjęć
Aranżacje AI
Renowacja starych fotografii
Przygotowanie fotografii produktowej

Canon RF-S 18-150 mm F3.5-6.3 IS STM z perspektywy grafika

Canon RF-S 18-150 mm f/3.5-6.3 IS STM to mój główny, uniwersalny obiektyw spacerowy, którego używam z aparatem Canon EOS R10. Można go kupić osobno lub w „bogatszych” zestawach z korpusami Canon APS-C jako obiektyw kitowy.

Poniższy tekst nie jest testem laboratoryjnym, lecz zapisem subiektywnych obserwacji grafika. Oceniam tę optykę pod kątem użyteczności plików w profesjonalnym retuszu i postprodukcji. Odnoszę się przy tym do moich wcześniejszych doświadczeń z systemem Sony (obiektyw: E PZ 18–105 mm f/4 G OSS) oraz podstawowym kitem Canon 18–45 mm, który w moim odczuciu ustępuje modelowi 18-150 mm na każdym polu.

Obiektyw Canon RF-S 18-150mm z wysuniętym tubusem - widok konstrukcji

Kompaktowe wymiary vs zasięg. Mimo dużego przybliżenia (zoom 8.3x), konstrukcja pozostaje lekka, choć tubus znacznie wysuwa się przy 150 mm

Ergonomia i gabaryty w praktyce

Po złożeniu tubusu obiektyw jest bardzo kompaktowy. Niska waga obiektywu (ok. 310 g) wynika z zastosowania tworzyw sztucznych, jednak całość sprawia wrażenie zwartej i estetycznie wykonanej konstrukcji, która tworzy z korpusem R10 dobrze wyważony zestaw.

W bezpośrednim zestawieniu z metalowym Sony E PZ 18–105 mm (seria G), Canon ustępuje jakością materiałów, ale wygrywa mobilnością. Ogniskowa 150 mm zapewnia też wyraźnie większy zasięg niż 105 mm konkurenta.

Największym kompromisem jest tu zmienna jasność f/3.5–6.3. Brak stałego światła (które oferował Sony) jest odczuwalny – wraz ze wzrostem ogniskowej jasność obiektywu spada, co w gorszych warunkach wymusza podbijanie ISO lub wydłużenie czasu naświetlania.

Spokojne jezioro z odbiciem chmur na niebie. Przykład oddania barw niebieskich i zielonych przez matrycę i obiektyw Canon

Szeroki kąt (18 mm). Ogniskowa wystarczająca do objęcia szerokich planów krajobrazowych.

Jakość zdjęć i niezła stabilizacja

Canon RF-S 18-150 mm pozytywnie zaskakuje charakterystyką obrazka. Odwzorowanie kolorów jest tu nieco cieplejsze niż w konkurencyjnym Sony E PZ 18–105 mm. Dla mnie to zaleta – barwy mają naturalny, przyjemny charakter, dzięki czemu zdjęcia już „na surowo” wyglądają estetycznie, często wymagając mniejszej ingerencji w balans bieli.

Choć wiele rankingów wskazuje na lepsze właściwości optyczne konstrukcji Sony, w praktyce różnice zacierają się w postprodukcji. Oba obiektywy obarczone są typowymi wadami zoomów (dystorsja, winietowanie, aberracja chromatyczna), jednak współczesne oprogramowanie – jak Adobe Camera Raw czy Lightroom – koryguje je niemal automatycznie, czyniąc te defekty nieistotnymi w finalnym obrazku.

Dużym atutem Canona jest skuteczna stabilizacja (do 4.5 EV). Realnie przekłada się to na jakość zdjęć na długim końcu (150 mm), co zauważalnie pomaga utrzymać ostrość obrazu przy dłuższych czasach naświetlania.

Z perspektywy retuszera kluczowa jest jakość materiału źródłowego. Ten obiektyw dostarcza pliki o wysokiej szczegółowości, które dobrze znoszą obróbkę. Pliki RAW zachowują wystarczającą elastyczność, bym mógł precyzyjnie wyciągać detale z cieni czy modelować kontrast bez utraty jakości.

Uczciwość wymaga jednak jednego zastrzeżenia: porównanie to nie jest w pełni bezpośrednie. Sony używałem na leciwym Sony a6000, natomiast Canon pracuje na współczesnym Canon EOS R10. Różnica w generacji matryc ma znaczenie przy ocenie jakości zdjęć.

Stare dęby na łące fotografowane bezpośrednio pod słońce. Test zachowania kontrastu i flar.

AF sprawnie ustawia ostrość na ciemnych obiektach nawet w silnej kontrze oświetleniowej.

Efekt bokeh - rozmycie tła

Podczas fotografowania z ogniskową powyżej 100 mm obiektyw oferuje zaskakująco plastyczne rozmycie, mimo ciemnej przysłony f/6.3. Wynika to z optyki – długa ogniskowa zawęża kąt widzenia i przybliża tło, co pozwala skutecznie odizolować temat od otoczenia.

Sam bokeh jest gładki i neutralny. Choć nie ma unikalnego charakteru jasnych obiektywów stałoogniskowych, generuje estetycznie rozmyte tło, które nie odciąga uwagi od głównego motywu. Naturalne, optyczne odcięcie planów zazwyczaj wygląda korzystniej i bardziej wiarygodnie niż jego cyfrowe symulacje. Należy to docenić.

Białe kwiaty wiśni fotografowane z bliska. Test bokeh i ostrości przy minimalnej odległości ostrzenia obiektywu Canon 18-150.

Długa ogniskowa skutecznie odcina temat od tła, tworząc przyjemny bokeh mimo przysłony f/6.3.

Zbliżenia i minimalna odległość ostrzenia

Canon RF-S 18–150 mm wyróżnia się bardzo krótką minimalną odległością ostrzenia:

  • ok. 17 cm w trybie autofocus (AF),
  • ok. 12 cm w trybie manualnym (MF)

Teoretycznie, w trybie manualnym uzyskujemy duże powiększenie (ok. 0,44×). W praktyce jednak ten wynik dostępny jest jedynie przy ogniskowej 18 mm. Wymaga to zbliżenia przedniej soczewki niemal do styku z obiektem, co drastycznie utrudnia oświetlenie sceny i wprowadza nienaturalną, przerysowaną perspektywę.

Znacznie bardziej użyteczne rezultaty osiągamy na dłuższych ogniskowych. Choć dystans ostrzenia rośnie wtedy do 45 cm, zyskujemy poprawne proporcje i lepszą separację od tła. W tym aspekcie Canon i tak wygrywa z Sony E PZ 18–105 mm, który ostrzy dopiero od 45 cm (szeroki kąt) do 95 cm (tele).

Podsumowując: mimo imponujących cyferek w specyfikacji, w przypadku tego obiektywu nie należy mówić o typowym makro, lecz o bardzo sprawnej fotografii zbliżeniowej (close-up).

Ciemna sylwetka drzewa na tle zachodzącego słońca. Przykład dynamiki tonalnej i pracy autofocusa w kontrze

Praca pod światło. Mimo słońca wpadającego bezpośrednio w obiektyw, kontrast pozostaje wysoki, ułatwiając edycję RAW

Zmiana ogniskowej i komfort pracy z zoomem

Funkcją, której brakuje mi w Canonie, jest Power Zoom – rozwiązanie znane z mojego poprzedniego obiektywu Sony E PZ 18–105 mm f/4 G OSS. Chodzi o wbudowany silnik, który steruje zmianą ogniskowej elektronicznie, zamiast czysto mechanicznie.

To rozwiązanie jest nieocenione w wideo, gdzie pozwala na idealnie płynny, jednostajny najazd bez drgań ręki. Canon RF-S 18–150 mm oferuje klasyczny, manualny pierścień. Działa on precyzyjnie i z należytym oporem, ale nie zapewnia tej „kinowej” płynności, co elektronika w Sony.

Choć w samej fotografii brak Power Zoomu nie jest krytyczny, to z perspektywy czasu oceniam to rozwiązanie jako bardzo wygodne – również przy precyzyjnym ustawianiu kadru.

Zakole rzeki z ostrymi trzcinami na pierwszym planie i lasem w tle. Test szczegółowości obrazka w fotografii krajobrazowej Canonem R10

Przy domkniętej przysłonie ostrość jest zadowalająca od pierwszego planu po horyzont.

Brak osłony przeciwsłonecznej w zestawie

Kwestią wymagającą komentarza jest ubogie wyposażenie fabryczne. Canon – tak jak w przypadku innych swoich budżetowych modeli – nie dołącza osłony przeciwsłonecznej do zestawu. To istotna różnica względem Sony, które do modelu 18–105 mm dodaje „tulipana” w standardzie.

Oryginalne akcesorium (model EW-60F) potrafi kosztować nawet 130 zł, co przy prostej, plastikowej konstrukcji wydaje się ceną nieadekwatną. Na szczęście dostępne są zamienniki, które jakością wykonania nie odbiegają od oryginału, a są wielokrotnie tańsze.

Zakup osłony uważam za konieczność – jej brak przy bocznym świetle skutkuje wyraźnym spadkiem kontrastu i pojawieniem się niechcianych flar.

Szeroka panorama rozlewiska z miastem w tle w świetle zachodzącego słońca. Test cieni i świateł w fotografii krajobrazowej

Matryca i optyka poprawnie rejestrują detale zarówno w głębokich cieniach, jak i jasnym niebie.

Podsumowanie - co bym wybrał?

Gdyby istniał aparat obsługujący oba systemy, wybór nie byłby oczywisty. Sony nadal wygrywa stałą przysłoną f/4 oraz Power Zoomem. Jednak Canon zwycięża tam, gdzie liczy się mobilność: oferuje lepszy zakres ogniskowych, niższą wagę i skuteczniejszą stabilizację.

Jako użytkownik systemu R, uważam model RF-S 18-150 mm za optymalny wybór na start. Jeśli wahasz się między nim a podstawowym kitem 18–45 mm, z pełnym przekonaniem polecam dopłatę do wersji 18-150 mm. Wyższa cena jest w pełni uzasadniona, bo różnica w możliwościach jest po prostu duża.

To bardzo uniwersalna konstrukcja. Mimo pewnych kompromisów, pozwala spakować aparat do małej torby i w większości typowych sytuacji nie martwić się o zmianę obiektywu. Dla mnie ta swoboda jest warta więcej niż techniczna perfekcja.

Canon RF-S 18–150 mm f/3.5–6.3 IS STM – dane techniczne:

  • Mocowanie: Canon RF (APS-C)
  • Zakres ogniskowych: 18–150 mm
  • Światło: f/3.5–6.3
  • Stabilizacja obrazu: tak (IS, do 4,5 EV)
  • Minimalna odległość ostrzenia: 0,17 m (AF) / 0,12 m (MF)
  • Maksymalne powiększenie: 0,44×
  • Liczba listków przysłony: 7
  • Średnica filtra: 55 mm
  • Waga: ok. 310 g